American Film Festival

Jeśli podobały się wam moje posty ze Stanów Zjednoczonych, to mam dla was dobrą wiadomość - już niedługo będzie okazja, żeby przenieść się w te rejony! Od  22 do 27 października odbędzie się we Wrocławiu festiwal kina amerykańskiego. Także jeśli marzy wam się podróż do USA, to na rozgrzewkę polecam podróż filmową ;) W tym roku program jest naprawdę bogaty i wygląda na to, że będzie można zobaczyć dużo ciekawych filmów (ja już się nie mogę doczekać!) Parę trailerów, które wpadły mi w oko:



 "Popołudniowa igraszka" (Afternoon Delight) 

Historia trzydziestoletniej kobiety, która postanawia pomóc napotkanej przypadkowo (?) młodziutkiej striptizerce. A w tle plącze się Ted Mosby (Nie mogę patrzeć na Josh'a Radner'a i nie widzieć Ted'a!). Brzmi chyba wystarczająco intrygująco... zresztą po projekcji filmu będzie okazja dopytać o to "Co autor miał na myśli?".  Jill Soloway, nagrodzona za reżyserię na Sundance Film Festival, przyjedzie do Wrocławia!


"Wiele hałasu o nic" (Much Ado About Nothing) 

Adaptacja najczęściej inscenizowanego utworu Williama Szekspira. "Wiele hałasu o nic" to komedia romantyczna, według Michała Oleszczyka "Jeden z najlepszych filmów Szekspirowskich jakie nakręcono". 



"Niebieski Caprice" (Blue Caprice)

Co stanie się gdy mentorem opuszczonego chłopca zostanie niezwykle niebezpieczny człowiek? Próba zbadania mechanizmów, które popychają nas do przemocy. Film zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami -  serią tragicznych ataków snajperskich z października 2002 roku.



"Własnym głosem" (In a World) 



W sekcji filmów dokumentalnych zobaczymy między innymi  film o Armstrongu.  
"Film miał być pierwotnie hołdem dla genialnego kolarza, ale z biegiem czasu stał się rejestracją tytułowego kłamstwa. Lance Armstrong zaskoczył samych realizatorów. Oj, chyba nie tylko realizatorów.




A na zakończenie festiwalu "Wielki Liberace" - historia gwiazdy rozrywki XX wieku, Valentino Liberace amerykańskiego pianisty polskiego pochodzenia.  Podobno jego spektakularne występy były inspiracją dla Eltona Johna, Madonny czy Lady Gagi. Film zgarnął 11 nagród Emmy. 
  




Pełen program festiwalu od jutra od godziny 12:00 na stronie  www.americanfilmfestival.pl . 

Od jutra ceny karnetów idą w górę, więc jeśli chcecie się wybrać na festiwal, to warto zamawiać jeszcze dziś, wciąż macie czas do północy. No generalnie nie ma na co czekać ;) 

Leave a comment

You should be here with me



Przed wjazdem do każdego parku jest taka budka, w której miły Pan lub Pani Ranger pobiera opłatę za wjazd. My wykupiłyśmy karnet, Annual Pass który dawał nam prawo wstępu do wszystkich Parków Narodowych, kosztuje 80$ za samochód i jest ważny przez rok więc jest to całkiem dobra cena.

Po pokazaniu karnetu dostaje się zawsze mapkę i gazetkę z informacjami  o tym jakie panują w parku warunki, środki ostrożności, najnowsze ogłoszenia i informacje o wydarzeniach. Warto przeglądać te gazetki, bo można się dowiedzieć z nich o np. spacerach z Rangerami.
Jeśli godziny będą wam pasować to koniecznie wybierzcie się na spotkanie z Rangerem, są naprawdę niesamowici! Widać, że kochają swoją pracę, sami nie zobaczymy tego co oni potrafią wyłapać swoim sprawnym okiem i przy okazji można dowiedzieć się bardzo ciekawych rzeczy :) My byłyśmy  np. na spacerze szlakiem niedźwiedzi w Yosemite :)


To był bardzo udany dzień :) Po drodze do Bryce Canyon zatrzymałyśmy się w Valley of Fire,  te wszystkie najróżniejsze skałki przysporzyły mi (nam) duuużo radochy! 

 Dziewczyny musiały mnie prawie stamtąd siła zabierać, ale w końcu ruszyłyśmy dalej...
Po drodze do Bryce Canyon, fajne klimatyczne sklepiki.

 A gdy już wreszcie dotarłyśmy - oj, widok nie zawiódł!

Posted in , , , , | 4 Comments

It's Vegas Baby!



Statua wolności, obok butelka coca-coli niemalże tej samej wielkości, nad miastem biegnie rollercoaster,w tle migocze wieża Eiffela, a pod nogami gwiazdki z Hollywood Boulevard. Coś mi się pomieszało? Nieee, witajcie w Las Vegas :) Królestwo kiczu, harmidru, beztroski i zabawy. Ciągle żywe i narzucające swoją jakże barwną osobowość miejsce. Ale jedno trzeba przyznać, że na impreze nadaje się idealnie :)


Chciałabym wam napisać coś jeszcze, ale jestem związana naczelną zasadą tego miasta: "What happens in Vegas - stays in Vegas" ("Co się wydarzyło w Vegas - zostaje w Vegas") więc, cóż - musicie użyć swojej wyobraźni :)

Niektórzy w Vegas tracą głowę, tatuaż "Las Vegas" na bicepsie jest tego najlepszym dowodem :P

Zajrzyj też na stronę na facebook'u, tam więcej się dzieje!

Posted in , , | 5 Comments

W drogę!

Przygoda z Chińską babeczką nie zniechęciła nas i z nowym zapałem ruszyłyśmy dalej :) Wybrałyśmy drogę numer 101 ciągnącą się wzdłuż wybrzeża, bo chociaż jest trochę dłuższa, to piękne widoki jakie można z niej podziwiać są zdecydowanie tego warte!


Takie przystanki miałyśmy po drodze :)

Gdy dojechałyśmy do Big Sur, widok był piękny, to prawda, ale...



 ...mnie tak naprawdę bardziej  zachwycił ten widok, kurs fotografii w takim miejscu? Marzenie! 



Posted in , , | 4 Comments

Santa Barbara


Naszym kolejnym przystankiem była Santa Barbara, przepiękne i klimatyczne miasteczko!
Podobno w ciągu roku akademickiego tętni życiem studenckim. Tak, chyba łatwo się domyślić jaki pomysł zaświtał mi w głowie ;)  Ale by było wspaniale tu studiować! 


W ostatniej chwili okazało się, że couchsurfer u którego miałyśmy przenocować jednak nie może nas do siebie przyjąć. Było już jakoś przed 20. Zastanawiałyśmy się nad spaniem na plaży, przymierzałyśmy się też do ławki:


W końcu postanowiłyśmy wysłać jeszcze parę desperackich wiadomości na couchsurfingu i o dziwo w ciągu godziny dostałyśmy aż 3 pozytywne odpowiedzi! Zdecydowałyśmy się na couchsurfera z Santa Maria który odpisał nam jako pierwszy i od razu ruszyłyśmy w drogę do niego.

Couchsurfer miał na imię Ben i oryginalnie pochodził z Australii, ale już od jakiegoś czasu mieszkał w USA. W jego pokoju mieściliśmy się dokładnie my, nasze materace i nic więcej ;)



Rano, gdy nasz couchsurfer pojechał już na uczelnie, my jeszcze szykowałyśmy się do wyjścia. W pewnym momencie pojawiła się chińska babeczka, która jak się okazało była właścicielka mieszkania i delikatnie rzecz mówiąc nie była zachwycona tym,że tam byłyśmy. Nagle zamknęła nam łazienkę  w której była cześć naszych rzeczy i nie było mowy, żeby nam je otworzyła żebyśmy mogły zabrać nasze rzeczy. Żadne tłumaczenia na nic się nie zdały, bo jedyne zdanie które wypowiadała to " You shoudn't be here" ("Nie powinno was tu być"). 

Filmik zaczyna się w momencie gdy już właściwie zrezygnowane chcemy  jechać dalej, aż nagle okazuje się, że Emilka zostawiła jeszcze w środku telefon...



Staram się, ale ciężko jest pisać posty w czasie podróży. Za to na facebook'u wrzucam częściej i więcej. Więc najlepszy sposób żeby być na bieżąco to polubić moją stronę na fb - tam więcej się dzieje :)

Posted in , , , | 1 Comment

poranek w Los Angeles

W Los Angeles jak chyba w większości miejsc z cieplejszym klimatem ludzie są trochę bardziej aktywni. My też wczułyśmy się w klimat i postanowiłyśmy aktywnie rozpocząć nasz drugi dzień w LA. Nasz host zabrał nas na poranną jogę na plaży :)


Przedstawiam (od lewej) Paulinę, Asię i Emilkę czyli moje współtowarzyszki w czasie wyprawy po zachodniej stronie USA i moje współlokatorki z Chicago, mieszkałyśmy razem w czasie drugiego semestru. Tutaj cały team w komplecie :) Jesteśmy w naszych koszulkach które dostałyśmy na uczelni w ramach akcji stress-free o której pisałam tutaj. Nasze wyjazdowe mundurki :P Idealnie pasują, bo nie ma nic lepszego na odstresowanie niż wyprawa do Kalifornii :) 


Okazało się,że joga to była tylko rozgrzewka, później zaczęła się cała seria ćwiczeń. Były najróżniejsze stacje: przysiady, pompki, brzuszki


A tak to wyglądało z góry, ludzie po kolei wykonywali ćwiczenia, przechodząc z jednej stacji do drugiej. 


A najlepsze jest to, że widziałyśmy delfiny  :) Skakały sobie nad wodą tak blisko, że spokojnie możnaby tam dopłynać :) Więc uważajcie podczas kąpieli w Oceanie :)


 

4 Comments