It's Vegas Baby!



Statua wolności, obok butelka coca-coli niemalże tej samej wielkości, nad miastem biegnie rollercoaster,w tle migocze wieża Eiffela, a pod nogami gwiazdki z Hollywood Boulevard. Coś mi się pomieszało? Nieee, witajcie w Las Vegas :) Królestwo kiczu, harmidru, beztroski i zabawy. Ciągle żywe i narzucające swoją jakże barwną osobowość miejsce. Ale jedno trzeba przyznać, że na impreze nadaje się idealnie :)


Chciałabym wam napisać coś jeszcze, ale jestem związana naczelną zasadą tego miasta: "What happens in Vegas - stays in Vegas" ("Co się wydarzyło w Vegas - zostaje w Vegas") więc, cóż - musicie użyć swojej wyobraźni :)

Niektórzy w Vegas tracą głowę, tatuaż "Las Vegas" na bicepsie jest tego najlepszym dowodem :P

Zajrzyj też na stronę na facebook'u, tam więcej się dzieje!

Posted in , , | 3 Comments

W drogę!

Przygoda z Chińską babeczką nie zniechęciła nas i z nowym zapałem ruszyłyśmy dalej :) Wybrałyśmy drogę numer 101 ciągnącą się wzdłuż wybrzeża, bo chociaż jest trochę dłuższa, to piękne widoki jakie można z niej podziwiać są zdecydowanie tego warte!


Takie przystanki miałyśmy po drodze :)

Gdy dojechałyśmy do Big Sur, widok był piękny, to prawda, ale...



 ...mnie tak naprawdę bardziej  zachwycił ten widok, kurs fotografii w takim miejscu? Marzenie! 



Posted in , , | 3 Comments

Santa Barbara


Naszym kolejnym przystankiem była Santa Barbara, przepiękne i klimatyczne miasteczko!
Podobno w ciągu roku akademickiego tętni życiem studenckim. Tak, chyba łatwo się domyślić jaki pomysł zaświtał mi w głowie ;)  Ale by było wspaniale tu studiować! 


W ostatniej chwili okazało się, że couchsurfer u którego miałyśmy przenocować jednak nie może nas do siebie przyjąć. Było już jakoś przed 20. Zastanawiałyśmy się nad spaniem na plaży, przymierzałyśmy się też do ławki:


W końcu postanowiłyśmy wysłać jeszcze parę desperackich wiadomości na couchsurfingu i o dziwo w ciągu godziny dostałyśmy aż 3 pozytywne odpowiedzi! Zdecydowałyśmy się na couchsurfera z Santa Maria który odpisał nam jako pierwszy i od razu ruszyłyśmy w drogę do niego.

Couchsurfer miał na imię Ben i oryginalnie pochodził z Australii, ale już od jakiegoś czasu mieszkał w USA. W jego pokoju mieściliśmy się dokładnie my, nasze materace i nic więcej ;)



Rano, gdy nasz couchsurfer pojechał już na uczelnie, my jeszcze szykowałyśmy się do wyjścia. W pewnym momencie pojawiła się chińska babeczka, która jak się okazało była właścicielka mieszkania i delikatnie rzecz mówiąc nie była zachwycona tym,że tam byłyśmy. Nagle zamknęła nam łazienkę  w której była cześć naszych rzeczy i nie było mowy, żeby nam je otworzyła żebyśmy mogły zabrać nasze rzeczy. Żadne tłumaczenia na nic się nie zdały, bo jedyne zdanie które wypowiadała to " You shoudn't be here" ("Nie powinno was tu być"). 

Filmik zaczyna się w momencie gdy już właściwie zrezygnowane chcemy  jechać dalej, aż nagle okazuje się, że Emilka zostawiła jeszcze w środku telefon...



Staram się, ale ciężko jest pisać posty w czasie podróży. Za to na facebook'u wrzucam częściej i więcej. Więc najlepszy sposób żeby być na bieżąco to polubić moją stronę na fb - tam więcej się dzieje :)

Posted in , , , | 1 Comment

poranek w Los Angeles

W Los Angeles jak chyba w większości miejsc z cieplejszym klimatem ludzie są trochę bardziej aktywni. My też wczułyśmy się w klimat i postanowiłyśmy aktywnie rozpocząć nasz drugi dzień w LA. Nasz host zabrał nas na poranną jogę na plaży :)


Przedstawiam (od lewej) Paulinę, Asię i Emilkę czyli moje współtowarzyszki w czasie wyprawy po zachodniej stronie USA i moje współlokatorki z Chicago, mieszkałyśmy razem w czasie drugiego semestru. Tutaj cały team w komplecie :) Jesteśmy w naszych koszulkach które dostałyśmy na uczelni w ramach akcji stress-free o której pisałam tutaj. Nasze wyjazdowe mundurki :P Idealnie pasują, bo nie ma nic lepszego na odstresowanie niż wyprawa do Kalifornii :) 


Okazało się,że joga to była tylko rozgrzewka, później zaczęła się cała seria ćwiczeń. Były najróżniejsze stacje: przysiady, pompki, brzuszki


A tak to wyglądało z góry, ludzie po kolei wykonywali ćwiczenia, przechodząc z jednej stacji do drugiej. 


A najlepsze jest to, że widziałyśmy delfiny  :) Skakały sobie nad wodą tak blisko, że spokojnie możnaby tam dopłynać :) Więc uważajcie podczas kąpieli w Oceanie :)


 

3 Comments

Pierwszy przystanek - Los Angeles


" Witamy Państwa na pokładzie. Ogłaszamy, że dobór miejsc jest dowolny, także zachęcam do rozejrzenia się koło kogo mielibyście ochotę usiąść. Wybierzcie mądrze, nigdy nie wiadomo co może z tego wyniknąć ;)" 

Tak się właśnie poznaje miłość swojego życia w Stanach, haha :) Polecam linię Southwest, nie dość  że miałyśmy bardzo wyluzowaną załogę podczas lotu do Los Angeles, to w cenie  są dwie sztuki bagażu nadawanego. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam, a ceny biletów zazwyczaj mają bardzo dobre. 


Nasz host William przyjechał po nas na lotnisko i zabrał nas na małą wycieczkę po okolicy. Dostałyśmy duuuży pokój z łazienką i obstawiam,że z najwygodniejszym łóżkiem na jakim będzie nam dane spać podczaj tej podróży. Do tego William zaproponował, że pożyczy nam samochód na czas naszego pobytu, więc dodatkowo zaoszczędziłyśmy na wynajęciu samochodu - bo bez auta w LA ani rusz. Taaak, czasem na couchsurfingu tak się trafia :) 


A jego dom miał taki świetny klimat, z chęcią bym w takim zamieszkała :)


Miał super miejsce do siedzenia, z ogniskiem na gaz. I drzewko mandarynkowe przed domem :)

Posted in , , | 3 Comments

Majówkowy Road Trip!



Już jutro razem z moimi współlokatorkami lecimy do Los Angeles, tam wynajmujemy samochód i ruszamy w górę wzdłuż wybrzeża :) Majówkowy road trip czas rozpocząć!


Planowana trasa
Los Angeles - Santa Monica - Santa Barbara - Monterey - Santa Cruz - San Francisco - Yosemite Park - Sequoia National Park - Bakersfield - Death Valley - Las Vegas - Zion Canyon - Bryce Canyon - Dead Horse Point - Arches National Park - Canyonlands National Park - Antelope Canyon - Grand Canyon - Las Vegas - Los Angeles 



CHYBA już nawet mamy hosta  (z couchsurfingu) na pierwszą noc.

Posted in , | 3 Comments

Sesja nie musi być zła - apel do Uniwersytetu Warszawskiego!


Bezpłatne masaże robione przez profesjonalistów, malowanki, wycinanki, karty, gry planszowe, jedzenie, napoje, lekko przyciemnione światło i przyjemna muzyczka – tak właśnie wygląda strefa bezstresowa na Northeastern utworzona specjalnie na czas sesji dla studentów J

Proszę, jaka ładna lampka z delfinkami, haha. Tak się wczoraj bezstresowo uczyłam do egzaminu :)


Kolejna - z flamingiem :) obok mała fontanna, warcaby, jakieś kolorowanki :P

I najlepsza część - masaże :) 


Miałyśmy pod ręka mnóstwo naklejek, więc zaszalałyśmy artystycznie. Paulina zaprojektowała okładkę notesu.

a ja przyozdobiłam swój komputer - tak, teraz jest już gotowy na wakacje :)


Była też strefa do medytacji:  

Kochany Uniwersytecie Warszawski, chyba nie proszę o zbyt wiele? 
Jedynie masaż i parę kolorowanek podczas kolejnej sesji. 
Wspomóż studenta!
Stres to podobno cichy zabójca!

Posted in , , , | 2 Comments